Baselinker, Sellasist czy Apilo?
Najczęstsze pytanie, jakie dostaję. Odpowiedź brzmi zawsze tak samo: to zależy od tego, ile masz kanałów, co masz w ERP i jak wygląda Twój magazyn. Poniżej rozpisuję to konkretnie.
Trzy różne filozofie, nie trzy wersje tego samego
Baselinker jest przede wszystkim integratorem i silnikiem automatyzacji. Nie daje Ci sklepu — daje warstwę, która spina wszystko, co już masz, i pozwala zbudować bardzo rozbudowaną logikę obsługi zamówienia.
Sellasist to inna filozofia: sklep, integrator i magazyn od jednego dostawcy. Mniej ruchomych części i jeden podmiot odpowiedzialny za całość, kosztem mniejszej elastyczności w nietypowych scenariuszach.
Apilo stawia na prostotę i przewidywalny koszt. Interfejs jest łatwiejszy, opcji mniej, a wdrożenie krótsze. Dla wielu firm to zaleta, nie wada.
Kryteria, które faktycznie decydują
- Liczba i typ kanałów. Jeden sklep i Allegro to zupełnie inna sprawa niż pięć marketplace’ów i sprzedaż zagraniczna.
- Obecność ERP. Jeśli masz Subiekta lub Optimę, integracja z nimi jest ważniejsza niż połowa funkcji z materiałów marketingowych.
- Złożoność magazynu. Jeden magazyn bez lokacji to inne wymagania niż trzy lokalizacje z partiami i datami przydatności.
- Kompetencje zespołu. System, którego nikt u Ciebie nie rozumie, zostanie ominięty niezależnie od tego, jak jest dobry.
- Wolumen zamówień. Przy stu zamówieniach miesięcznie prawie wszystko wystarczy. Przy kilku tysiącach różnice robią się bolesne.
Uproszczona rekomendacja
Wybierz Baselinkera, jeśli sprzedajesz w trzech lub więcej kanałach, masz ERP i potrzebujesz rozbudowanych akcji automatycznych — na przykład różnych ścieżek dla zamówień krajowych, zagranicznych i B2B.
Wybierz Sellasist, jeśli chcesz mieć sklep i zaplecze u jednego dostawcy, sprzedajesz na wielu kontach Allegro i zależy Ci na magazynie w standardzie, bez dokupowania osobnego modułu.
Wybierz Apilo, jeśli działasz głównie na marketplace, masz kilkaset zamówień miesięcznie i wolisz przewidywalny rachunek od maksymalnej liczby opcji.
Trzy błędy, które widzę najczęściej
Pierwszy: wybór systemu na podstawie ceny abonamentu. Abonament to zwykle kilka procent kosztu całości. Reszta to praca ludzi, których czas ten system ma zaoszczędzić.
Drugi: kupowanie systemu na wyrost. Jeśli masz sto zamówień miesięcznie, nie potrzebujesz architektury pod dziesięć tysięcy. Migracja w górę jest wykonalna, przepłacanie przez dwa lata — bezsensowne.
Trzeci: pominięcie ERP w kalkulacji. Najlepszy integrator nic nie da, jeśli dane i tak trzeba będzie przepisywać do systemu księgowego.
Jak to rozstrzygnąć w kwadrans
Wypisz na kartce: kanały sprzedaży, liczbę zamówień miesięcznie, nazwę swojego ERP, liczbę magazynów i listę czynności, które ktoś u Ciebie robi ręcznie. Z tymi pięcioma informacjami wybór systemu przestaje być kwestią opinii i staje się kwestią dopasowania.
Powiązane strony
Masz pytanie do tego tematu?
Trzydzieści minut rozmowy zwykle wystarcza, żeby rozstrzygnąć wątpliwość, nad którą można się zastanawiać tygodniami.
Leave feedback about this